Oczyszczanie – na podstawie własnego doświadczenia

Oczyszczanie się nie powiodło. Ono przeszło moje najśmielsze oczekiwania 😀

Psianki

O pierwszym podejściu do oczyszczania pisałam już kiedyś. Pisałam o przemożnym, wyciskającym łzy bólu całego ciała, który nie miał zachodniomedycznego uzasadnienia. Mnie udało się znaleźć sprawców – psianki, czyli ziemniaki, pomidory, papryka, papryka chili, jagody goji, borówka amerykańska, tytoń i około 2000 innych roślin. Innymi słowy to dobrodziejstwa przywiezione swego czasu z Nowego Świata na Stary Ląd.

Produkty mleczne

Drugim ze sprawców były produkty mleczne – mleko w czystej postaci, ale też masło, śmietana, jogurt, czekolada, pieczywo na serwatce, herbatniki itd. Słowem wszystko, co zawierało mleko w jakiejkolwiek postaci. Te produkty z kolei owocowały już nie tylko koszmarnym bólem ciała, ale też problemami skórnymi. Towarzyszyły mi wypryski na twarzy, albo na plecach i ramionach, dodatkowo wzdęcia, ból brzucha i kilka innych dolegliwości około toaletowymi, o których już nie będę się rozpisywać. Innym objawem było straszne zmęczenie, którego sen nie regenerował i rodzaj jakiejś mgły poznawczej, dający ogromne trudności w skupieniu się, zapamiętaniu czegokolwiek. No po prostu zatrucie organizmu.

Pragnienie zmiany

Namierzenie bólotwórców było pierwszym etapem, całkiem niezłą opcją na jakiś czas. Bo przecież można się wyrzec jakiegoś jedzenia, zwłaszcza jeśli wiemy jak dotkliwie na nas działa. Niestety każdorazowe dostarczenie choćby minimalnych ilości np. papryki w formie przyprawy, czy zjedzenie bułki niewiadomego pochodzenia dawało nieprzyjemne dolegliwości. Z posiłkami przygotowywanymi w domu nie maiłam kłopotu, ale do rozmiaru Everestu urastało zjedzenie czegokolwiek na mieście. Tłumaczyłam obsłudze bez czego konkretnie ma być potrawa, a i tak czasem coś się w nim jednak pojawiło, wiedziałam o tym następnego dnia. Do tego dochodziły spojrzenia znajomych, którzy już zaczęli mnie traktować jak ufoludka. Najważniejszym na tamten moment był jednak fakt, że miałam wpływ. W związku z tym, raz na jakiś czas mogłam sobie zaplanować zjedzenie np. pizzy i tak poukładać następny dzień, by ten ból jakoś znieść.

To trwało 2 lata. Chciałam jednak pójść krok dalej. Postanowiłam, że wyleczę przyczynę i wyzdrowieję 🙂

Spotkanie z ajurwedą

Jesienią 2018 roku zrobiłam pierwsze oczyszczanie wg Ajurwedy w wersji 7 dniowej. Choć wiedziałam, że to oczyszczanie zawraca kierunek chorób, to nie spodziewałam się zbyt szybkich rezultatów. Zaskoczyłam się 🙂 Po tygodniu diety mogłam jeść psianki bez bólu – w końcu mogłam zjeść krem z pomidorów i mojego ukochanego kurczaka po tajsku i kanapkę z pomidorem i borówki! Niestety produktów mlecznych mój organizm dalej nie przyjmował. Ale wtedy już wiedziałam, ze to kwestia czasu.

Wiosną 2019 za poradą mojej nauczycielki Ajurwedy podjęłam wyzwanie i zrobiłam 21 dni oczyszczania. Trzy tygodnie mega spokojnego funkcjonowania. Oczywiście na miarę sytuacji – każdy, kto ma dzieci wie, że nie ma czegoś takiego jak 3 tygodnie dla siebie :). Jednak mimo wszystko zrobiłam, ile mogłam – trzy tygodnie kontaktu z naturą, trzy tygodnie z mocno ograniczonym internetem, trzy tygodnie rytmu dnia i nocy i trzy tygodnie nawadniania i odpowiedniej diety. ZADZIAŁAŁO REWELACYJNIE 🙂

Pozbyłam się:

  • bólu ciała po jakimkolwiek pożywieniu
  • bólów głowy niewiadomego pochodzenia
  • bólu brzucha (czy to w okolicach żołądka, czy wątroby czy jelita grubego)
  • wzdęć i zaparć
  • gwałtownych rozwolnień
  • jakichkolwiek wyprysków czy podrażnień skóry
  • cellulitu
  • strzelających stawów
  • gwałtownych wahań nastroju
  • zachcianek na słodycze

Co zyskałam:

  • spokój i rewelacyjne samopoczucie
  • uśmiech każdego poranka i łatwość we wstawaniu (choć maleńkie dziecko nie zawsze pozwala się wyspać)
  • mnóstwo pomysłów, które zaczęłam już wdrażać w życie
  • tonę energii do działania
  • fantastyczny kontakt z ciałem (czuję, czego dokładnie potrzebuje)
  • jasność i pewność dotyczącą swoich działań (dawniej często towarzyszyło mi rozdarcie, były sytuacje, w których nie do końca wiedziałam co zrobić, teraz wystarczy, że zapytam siebie, zamknę oczy i wiem – to jest przepiękne)
  • chęć pomocy innym znajdującym się w nieciekawej sytuacji zdrowotnej

Skoro coś takiego mi się w życiu przytrafiło, to postanowiłam to odkrycie zgłębić i przekazywać innym. Pokazuję, że nie trzeba cierpieć i, że dobre samopoczucie może być normą. Dobrze dobrane oczyszczanie pomoże wrócić do zdrowia. Jeśli Cię to zainteresowało – napisz od razu. Z całego serca chętnie pomogę.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *