Wiosenne porządki… zdrowotne

I przyszła wiosna… Ależ cudownie! I ptaki zaczęły śpiewać i rejestratory czystości powietrza już częściej wskazują kolor zielony. Ach, jak pięknie.

No tak, cudownie, gdyby nie to zmęczenie po zimie i jakiś taki niechcemisizm. Do tego jeszcze kilka dodatkowych kilogramów przytulonych w ostatnich miesiącach. A, no i jeszcze wzdęcia, dzwonienie w uszach, zwroty głowy na samą myśl o tej ciągle zmieniającej się pogodzie. Tusz rozmazany, bo przecież wieje jakby zwariowało, więc oczy łzawią, głowa pęka. A przecież za niedługo będą łzawić jeszcze mocniej, jak tylko pylenie roślin rozpocznie się na dobre, dojdzie do tego zapuchnięty nos, z którego leje się jak spod rynny. Dziś rano oprócz pięknego krokusa pod domem, zakwitł jeszcze dorodny, wielki pryszcz – na samym środku naszego wspaniałego narządu powonienia.  Do tego prędkość życia, która już chyba osiągnęła swój rekord, z mnóstwem spraw, które miały być załatwione wczoraj, a nie są, więc coraz częściej spędzają sen z powiek… Wiosna, tak? Super.

A no super 🙂 Bo to wszystko normalne, wszystko zgodne z prawami natury. Jest czas energii, jest czas działania, jest czas przemęczenia i jest czas regeneracji. Nasz organizm jest wyposażony w naturalny mechanizm homeostazy, który pozwala mu samodzielnie powracać do równowagi jeśli zostanie z niej wyprowadzony. Zatem pojawia się kuszące światełko w tunelu, że ten czas się skończy! Oczywiście!

Drobne wybicia z równowagi wyrównujemy samodzielnie, tylko czy w naszym świecie, w którym rzodkiewka i truskawki dostępne są cały rok, nie zatraciliśmy wiedzy jak tę harmonię zaprowadzić? Ajurweda proponuje konkretny plan działania – sezonowe oczyszczanie, pomagające w powrocie do równowagi i dobrego samopoczucia, by móc w pełni wykorzystać potencjał, który w nas tkwi.

Ciekawą sprawą jest, że zgodnie z Ajurwedą najkorzystniejszy czas na przeprowadzanie oczyszczania, przypada na wiosnę, czyli w okresie, kiedy w naszej kulturze przypada post. Wynika to z rytmu natury. Z jednej strony kończą się zapasy zgromadzone na zimę, a młodych warzyw i owoców jeszcze nie ma. Z drugiej strony jest już wystarczająco ciepło, by się nadmiernie nie wyziębić, a nagromadzenie toksyn jest już tak duże, że daje się nam mocno we znaki.

Skąd te toksyny? Ano ze wszystkich produktów spożywczych, którymi zasilaliśmy organizm przez ostatnie miesiące, a które nie w pełni zostały przez nas strawione. Nawet jeśli staramy się dostarczać najlepszej jakości, nie przetworzonego pożywienia, to i tak pewnie zmagazynowaliśmy sporą porcję zanieczyszczeń wdychając dalekie od czystego, zimowe powietrze.

Czas zatem na wiosenne porządki. Co w takim razie zrobić, by przeprowadzić domowy detoks i nabrać sił? Jeśli nie chce Ci się czytać całego wpisu, to napisz do mnie od razu – ustalimy dostosowane do Ciebie szczegóły działań na czas oczyszczania. Zachęcam jednak najpierw do dalszej lektury wpisu.

Warto się do tego wydarzenia przygotować.

Ajurwedyjski detoks to coś więcej niż oczyszczenie ciała. To porządki, które dają rewelacyjne rezultaty nie tylko na poziomie fizycznym, ale też emocjonalnym, przywracając spokój i dobre samopoczucie. To naprawdę sprawdzona, wielopoziomowa regeneracja.

Dobrze jest zaplanować sobie czas na przygotowanie do tego postu, jak i na właściwą detoksykację. Potrzebnych będzie na to od 3 do 7 dni  – w zależności od możliwości czasowych i życiowych, a także w zależności od naszej budowy. Warto wykorzystać do tego celu spokojny weekend i, jeśli nasza praca nam na to pozwala, wziąć np. 3 dni urlopu, zyskując w ten sposób 5 dni, które na ten cel można przeznaczyć. Jeśli nie dysponujemy takim luksusem, to nawet za te 3 dni zadbania o siebie, da już całkiem niezły skutek. W Polsce niezłym pomysłem też może być wykorzystanie czasu długiego weekendu majowego, który coraz częściej przypomina tydzień majowy. Po co aż rezygnować z pracy? Po prostu najwięcej w ten sposób skorzystamy.


Oczyszczanie wg Ajurwedy ma kilka wymiarów – i przynosi wymierne efekty 🙂

Wymiar jedzenia – czy to całkowity post?

Na szczęście nie 🙂 Ajurweda jest daleka od tak kategorycznych działań, natomiast proponuje bardzo konkretne lekkostrawne posiłki przygotowane ze świeżych warzyw. Najlepiej jeśli warzywa pochodzą z pewnego źródła. Zadaniem pożywienia w tym czasie nie jest odżywianie nas, ale nie przeszkadzanie w tym, by organizm się samodzielnie oczyścił. Lekkostrawne jedzenie pokieruje energię i pozwoli uwolnić organizm z nagromadzonych toksyn. Oto podstawa jadłospisu na dni oczyszczania:

  • fasolka mung z warzywami i ryżem (kitchari)
  • zupa z czerwonej soczewicy z gotowanymi warzywami, lekkie zupy warzywne
  • zboża: ryż basmati, komosa ryżowa, kasza jęczmienna
  • przyprawy: imbir, kminek, kolendra, koper włoski
  • nasiona: słonecznik, dynia, sezam i siemię lniane
  • owoce: gotowane jabłka, gruszki, morele, śliwki, figi
  • tłuszcz: masło klarowane
  • słodycze: kilka łyżeczek miodu

Ważnym jest, nie tylko co jemy, ale również sposób, w jaki te posiłki przygotowujemy i jak je spożywamy. Jak już wspomniałam, chodzi o to, by skorzystać z możliwie świeżych warzyw – nie przeleżanych, nie mrożonych, nie ze słoików, puszek czy kartonów. Jeśli chodzi o sposób spożywania posiłków – warto spożywać je bardziej świadomie. Co to znaczy? Może troszkę wolniej, skupiając się na smaku, może z odrobiną wdzięczności, że mamy co jeść. Najlepiej odłożyć na ten czas telefon, tablet, czy nawet ulubioną książkę, wyłączyć telewizor i po prostu uważnie oddać się tej czynności. Nie bez znaczenia są też pory posiłków, a zwłaszcza obiadu i kolacji. Najlepsza pora na główny posiłek dnia przypada między 11:00 a 14:00. Kolacja z kolei, nie później niż 3 godziny przed snem.

Czego nie jeść podczas oczyszczania?

Niczego poza tym, co na liście powyżej, więc na kilka dni wykluczamy:

  • produkty pochodzenia zwierzęcego: mięso, nabiał w każdej postaci, jajka
  • węglowodany: zboża i cukier w każdej postaci
  • produkty przetworzone: przechowywane w puszkach, słoikach, kartonach, pudełkach, woreczkach, mrożonki, kiszonki
  • produkty podgrzewane w mikrofalówce
  • potrawy smażone
  • alkohol
  • napoje energetyzujące
  • kofeina (kawa, herbata, kakao, czekolada)
  • słodycze (ciasteczka, bułeczki, batoniki, gumy do żucia, dżemy, co tam jeszcze – słodzone soki, herbatniki, po prostu wszystkie słodycze)

O, nie – bez kawy? Bez, nawet jednej, krówki? To nie dla mnie. Lista wygląda poważnie, ale to tylko kilka dni. A ze szczerego serca dodam, że warto, bo efekty tej terapii są po prostu zdumiewające. Ciało się rewelacyjnie za to odwdzięczy.

Wymiar picia

W trakcie oczyszczania bardzo istotnym jest dobre nawodnienie organizmu, które pomaga wypłukać nagromadzone toksyny. Ważne, by wypijać 30 ml ciepłej wody na każdy kilogram masy ciała. Można też pić herbatę imbirową. Bez porządnego wypłukania, efektu nie osiągniemy.

Wymiar natłuszczania

W ajurwedyjskim oczyszczaniu ważnym jest nie tylko płukanie ciała z użyciem wody, ale także wykorzystanie do tego celu tłuszczu (masła klarowanego i oleju sezamowego). Takie działanie stymuluje usuwanie kamieni żółciowych, nadmiaru złego cholesterolu oraz nadmiaru estrogenów z przewodu pokarmowego.

Uwalnianie organizmu z toksyn rozpuszczalnych w tłuszczu odbywa się na 3 sposoby:

  • poprzez spożywanie masła klarowanego
  • poprzez poranne płukanie ust olejem słonecznikowym
  • stosując masaż ciała olejem sezamowym

W czasie oczyszczania rozpoczynamy dzień od spożycia masła klarowanego. Brzmi niezbyt pysznie, zwłaszcza, że masło jemy osobno, nie zagryzając go i nie popijając niczym. I to znowu dodam – warto. Można zatkać nos dla ułatwienia sprawy, można do tego podejść po prostu jak do kuracji, zacisnąć zęby. Choć, to w sumie nie pomoże, bo przez zaciśnięte zęby ciężko przechodzi masło. Tak czy inaczej znam takich, ze sobą włącznie, który się zawzięli i dali radę.

Do płukania ust używamy 1-2 łyżki oleju słonecznikowego. Płuczemy usta na czczo. I najważniejsze – olej po wypłukaniu ust należy wypluć! Koniecznie. Olej wyciąga toksyny z jamy ustnej, z przestrzeni międzyzębowych, zatem zdecydowanie nie chcemy takiej trutki wprowadzać z powrotem do organizmu.

Jeszcze jedna czynność związana z natłuszczaniem, przyjemniejsza, tym razem – masaż. Codziennie rano, przed prysznicem, wykonujemy masaż abhyanga, używając do tego oleju sezamowego. Można dodać kilka kropel ulubionego olejku aromatycznego.

Wymiar ogrzewania

Kolejnym aspektem pozbywania się toksyn, to zadbanie o to, by można było je wypocić. Można wprowadzić 20 min ćwiczeń, dobrym rozwiązaniem będzie też sauna, mocno ciepła kąpiel lub gorący prysznic, generalnie czynności, które pozwolą się nam dobrze wygrzać, z tego względu między innymi, ajurwedyjskie oczyszczanie, przeprowadza się w czasie, kiedy jest ciepło. Istotnym jest jednak, by nie przesadzać z wysiłkiem fizycznym w tym czasie i nadmiernie się nie forsować. Pamiętajmy, że nasze ciało jest jednak w tym czasie nieco osłabione. Hmm… może być nawet mocno osłabione.

Wymiar spokojnego otoczenia bez szumu informacyjnego

Oczyszczanie od szumu informacyjnego, to kolejny fragment dobrej regeneracji. Warto jak najlepiej wykorzystać ten czas i wyeliminować toksyny informacyjne ze swojego otoczenia np. zrezygnować z oglądania telewizji, zredukować użycie komputera czy telefonu do niezbędnego minimum. Dodatkowo warto zadbać o spokój, właśnie po to przyda się urlop, czas kiedy nie musisz zaprzątać sobie głowy stresującymi tematami. Ważnym, by wykorzystać ten czas na wcześniejsze chodzenie spać. Idealna godzina to 22.00. To pozwoli na regenerację organizmu, ale jeśli zazwyczaj ciągniesz do 2.00-3.00 w nocy to już przesunięcie tej pory na północ da drobne efekty.

Wymiar kontaktu z naturą

Rezygnując na kilka dni z oglądania telewizji, surfowania po sieci zyskujemy czas na:

  • Spędzenie czasu na zewnątrz: spacer, wycieczka rowerowa
  • Słuchanie kojącej muzyki
  • Jogę lub lekkie ćwiczenia
  • Świadome oddychanie
  • Odwiedzenie galerii sztuki czy muzeum
  • Czytanie inspirującej książki
  • Masaż

Zatykanie uszu słuchawkami idąc na spacer i odcinanie się od świata nie będzie najlepszym działaniem. Lepiej postawić na bycie tu i teraz, skupić się na szumie drzew czy traw, albo śpiewie ptaków, może nawet jakaś żabka zakumka.

Po co to wszystko? Po to by w ciągu kilku dni odwrócić kierunek rozwijających się dolegliwości i poczuć się lepiej. Brzmi niewiarygodnie? Możliwe, a może przyzwyczailiśmy się do łykania szybo działających tabletek, które przynoszą ulgę? Albo zabiegani, zapracowani zamiatamy pod dywan gorsze samopoczucie? A odkładamy dbanie o siebie, na kiedy indziej…

Jeśli bym mogła kogokolwiek zachęcić to przyznam, że dla mnie to zaledwie kilkudniowe poświęcenie okazało się wydarzeniem zmieniającym życie. Mogę z powrotem jeść wszystko i czuję się rewelacyjnie, nic mnie nie boli. O tym jak było, można przeczytać we wpisie Od początku i Wyniki oczyszczania. Marzę o tym, by ta wiedza o wspaniałych możliwościach płynących z oczyszczania stała się powszechna, by ludzie mogli ją zastosować i by byli zdrowi.

Znam z krwi i kości osoby, którym te działania oczyszczające pomogły w najróżniejszych trudnościach i dolegliwościach. Jakich?

  • Zachcianki na słodycze lub kawę
  • Problemy trawienne – zaparcia, rozwolnienia, nietolerancje pokarmowe
  • Nawracające infekcje – np. katar, problemy z zatokami
  • Alergie – różnego rodzaju i pochodzenia
  • Podrażnienia skóry – wykwity skórne, wysypki, zaczerwienienia
  • Osłabienie wzroku, pieczenie, łzawienie oczu
  • Kłopoty z tarczycą np. przy hashimoto
  • Podwyższone wyniki cukru we krwi, insulino oporność
  • Przewlekłe zmęczenie, osłabienie, brak sił
  • Częste zmiany nastroju np. gwałtowne ataki płaczu czy złości
  • Problemy ze snem
  • Problemy z koncentracją, podejmowaniem decyzji

Ta lista na pewno nie jest wyczerpująca. Jeśli widzisz takie objawy u siebie lub u bliskich bardzo serdecznie Cię zachęcam, po prostu spróbuj. Gwarantuję, że odczujesz różnicę.

Oczywiście to nie jest dieta cud. I cudów nie ma co oczekiwać, jeśli cierpimy na poważne dolegliwości, to w tydzień się ich nie pozbędziemy. Najważniejszym jednak jest, że zmienimy kierunek ich postępowania.

Trzeba zaznaczyć, że oczyszczanie nie jest wskazane dla wszystkich – nie jest rozwiązaniem dla kobiet w ciąży, karmiących piersią, osób bardzo osłabionych, będących podczas lub po ciężkiej chorobie.

Jeśli temat okazał się dla Ciebie ciekawy i masz ochotę zapoznać się ze szczegółowym planem oczyszczania i wprowadzić go w życie krok po kroku, napisz do mnie na adres ewa@ajurwedanazdrowie.pl wpisując w temacie Wiosenne porządki.

Na koniec jeszcze fantastyczne nagranie, w którym dr John Douillard rewelacyjnie tłumaczy na czym dokładnie polega ajurwedyjski detoks, i jak dzisiejsze badania potwierdzają prastarą wiedzę.

SERDECZNIE ZAPRASZAM!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *