Co jednemu słodyczą, innemu goryczą

Co widzisz na tym obrazku? Kim są Ci ludzie? Dokąd idą? Co się będzie za chwilę działo? Może jest ktoś lub coś, co przykuwa Twoją uwagę? Jakiś szczegół? Może zauważyłeś, napisy cyrylicą? Albo właśnie Ci się przypomniało, że trzeba rower przeserwisować?

Jedni zobaczą staruszka, inni psa, ktoś przypomni sobie o niezapłaconej racie kredytu. Jedni zobaczą spokój, inni poruszenie, jedni zobaczą błękit nieba i wiosnę, inni będą widzieć, ile osób uczestniczy w tej scenie.  Jak jest u Ciebie?  Są osoby, którym ta sytuacja skojarzy się z wakacjami i sielanką, są też tacy, którzy poczują stres, może nawet lęk czy gniew. Ile osób, tyle spostrzeżeń. Czemu? Przecież patrzymy na te samą scenę i ten sam obrazek.

Tadam, tadam – to dlatego, że jesteśmy różni. No niby banał. Oczywiście, zdecydowana większość otaczających nas szczęśliwców ma ręce i nogi, w znakomitej większości mamy po dziesięć palców u rąk i stóp, mamy też korpusik, mamy głowę – czasem nawet na karku, ale różnimy się. Różnią nas nasze reakcje i zachowania w podobnych sytuacjach. To z kolei powoduje, że dziwimy się komuś, kto robi coś inaczej niż my – chodzi w deszczu na spacer, przejmuje się losem pingwinów czy nosi klapki japonki.

Różnimy się nie tylko tym, czy nasze włosy są proste i mamy ich trzy na krzyż, czy przypominają wzburzone morze i ciężko znaleźć sposób na ich okiełznanie. Różni nas to, w jaki sposób starzeje się nasza skóra. Rożni nas to, czy przybieramy na wadze na samą myśl o słodyczach, czy tez możemy zjeść konia z kopytami, doprawić sernikiem, a i tak nasza waga nie drgnie ani o kilogram.

Czemu? Bo mamy różne wyposażenie i różne doświadczenie.

Wyobraźmy sobie podróż w głąb historii. Spotykając nasze babki, prabaki i prapradziadków widzimy części wspólne, podobieństwa. Być może w podobny sposób trzymamy kubek, albo nękają nas podobne obawy. Podobieństw będzie bardzo dużo. Troszkę mniej ich znajdziemy, z naszymi starszymi babciami, powiedzmy z tymi żyjącymi w czasach Mieszka I, ale również pewne cechy wspólne dalej się będą pojawiać.

Pójdźmy krok dalej w głąb historii i zobaczmy, że dzielimy pewne wspólne cechy ze… zwierzętami. Tu niektórzy zaprotestują (!) lub poczują się oburzeni (!!). Ale, czyż nie łączy nas choćby fakt posiadania narządów zmysłu? Nie łączy nas chęć do ucieczki wobec szybko zbliżającego się przedmiotu?

Idziemy jeszcze dalej? Mmm… to zauważymy, że z częścią świata wokół nas łączy nas fakt, że żyjemy – zarówno my ludzie, jak i zwierzątka, jak i roślinki, żyjemy. No dobrze, ale mamy też elementy wspólne z innymi fragmentami świata. Są takie części, które na poziomie elementarnym dzielimy i z ziemią w parku, i z wapieniami na Jurze krakowsko – częstochowskiej i z wodą w Wiśle. Ojej, to mogłoby oznaczać, że jesteśmy tym samym czym świat wokół nas! Jesteśmy tym światem. Weszliśmy w już całkiem spore głębiny. Ale tym samym dotarliśmy właśnie do sedna Ajurwedy.

Wg Ajurwedy, cały świat, zarówno my, jak i wszystko to, co nas otacza zbudowane jest z cząstek elementarnych. My w naszej zachodniej cywilizacji, mówimy o pierwiastkach. Ajurweda 5000 lat temu określiła te składowe mianem pięciu żywiołów. Te żywioły to ziemia, woda, ogień, powietrze i eter. Oznacza to, że każde drzewko, każdy kwiatek, każdy owoc każdy zwierz i każdy człowiek to jedyna i niepowtarzalna mieszanka żywiołów.

Żywioły łączą się ze sobą, mieszają, przeplatają na różne sposoby, tworząc każdą najmniejszą cząsteczkę naszego świata. Unikalne zestawione żywioły tworzą atomy, jądra tych atomów, elektrony, energię potencjalną, kinetyczną, masę atomową, wszystko. Ma to sens.

Połączenie poszczególnych żywiołów tworzy tzw. dosze:

  • W ten sposób połączenie powietrza i eteru to Vata. Vata w Ajurwedzie to ruch, przepływ, mobilizacja, lepsze i gorsze pomysły.
  • Połączenie wody i ognia to Pitta, gdzie Pitta w Ajurwedzie to przetwarzanie, przekształcanie, pasja, koncentracja, inteligencja.
  • Z kolei połączenie żywiołu wody i ziemi to Kapha, a Kapha w Ajurwedzie to wzrost, rozwój, spokój, opieka.

Dobrze, tylko, co z tego wynika dla nas?

Jeśli popatrzymy na żywioły i dosze jak na układankę, to zobaczymy tam małe, unikalne elementy, unikalną kompozycję. Z kolei ułożenie wszystkich elementów da nam całość. Każdy fragment stanie się częścią pełnego obrazu, ale tylko jeśli dobierzemy właściwe, pasujące do niego elementy. W tym właśnie tkwi istota – każdy układ dosz można zrównoważyć odpowiednim dopełnieniem, by w ten sposób uzyskać harmonię.

Zatem, każdy z nas to unikalna kompozycja dosz. Każde pożywienie to unikalna kompozycja dosz. Każda pora dnia, pora roku, pora życia to unikalna kompozycja dosz. Znając naszą budowę, naszą doszę, a zarazem wiedząc jakie dosze i żywioły reprezentowane są w naszym pożywieniu, możemy dążyć do przywrócenia naszej  indywidualnej harmonii, czyli do zdrowia stając się tym samym najlepszą wersją siebie.

Po tej przydługiej teorii dochodzimy do momentu, w którym, łatwo możemy zauważyć, że te same produkty, potrawy, czy nawet aktywności nie koniecznie będą przynosiły zdrowie wszystkim. One man’s meat is another man’s poison (Co jednemu słodyczą, drugiemu goryczą), inaczej mówiąc – co jednemu pomoże, innemu zaszkodzi. Czy w związku z tym dieta Dąbrowskiej, czy dieta witariańska, czy to zielone szejki czy smoothies, czy dieta wegańska, czy bezmleczna, czy bezglutenowa sprzyjają zdrowiu? Zgodnie z Ajurwedą można by odpowiedzieć – to zależy. Zależy kto je będzie stosował, jak długo, na jakim etapie życia, o jakiej porze roku, w jakim miejscu na świecie.

Zapraszam do kontaktu jeśli masz ochotę poznać swoją unikalną kompozycję dosz i dowiedzieć się jakie produkty budują Twoje zdrowie, i dzięki którym produktom najzwyczajniej w świecie poczujesz się lepiej 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *